Bardzo trudno jest mieć wakacje osobom, które nie pracują na etatach, mają wolne zawody i mogą w każdej chwili jechać dokąd chcą i z kim chcą, bo są singlami. Mam ten problem, bo nadmiar wolności, też bywa kłopotliwy. Nie lubię wakacjować sama, ani zwiedzać, ani podróżować, bo połową przyjemności jest dzielenie się wrażeniami i wspólne śniadania.
Tu jest problem.
Znalezienie odpowiedniej osoby, lubianej i mającej czas oraz pieniądze nie jest łatwe. Do wyboru są: koleżanka, ale z małymi wnukami, młodsza koleżanka z dziećmi, nad którymi nie panuje, koleżanka gaduła, po rozwodzie, kłócące się małżeństwo typu Dziad i Baba, kolega z zamiarami, kolega gej szukający przygody życia, najczęściej bezskutecznie itd. Jedyną moja nadzieja są przyjaciółki z Nowego Jorku, które znam 40 lat i z racji wieku mają czas, a nie mają żadnych obciążeń rodzinnych.
Co roku jeździmy w lipcu do Buska Zdroju, gdzie mamy od lat super lokalnych znajomych i mega zdrowe kąpiele w siarce, oraz basen hotelu Bristol. Wszystkie piszemy, one artykuły, a ja nową książkę. Jedyny mankament to pogoda, taka jak w całym kraju. Po prostu nagle leje, za to stale jest zimno. Wyjdziemy dopiero na późny obiad. Leżę z widokiem na ponad stuletni park i klikam bloga.
A świat szaleje.

Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane