List otwarty do p. Prezydenta Warszawy

Październik 27, 2019 Hanna Bakuła Bez kategorii 0 komentarze

Warszawa 28.10.2019

 

 

Do Prezydenta Warszawy, Pana Pawła Trzaskowskiego         

 

 Szanowny Panie Prezydencie.

Jestem rodowitą Warszawianką, która na Pana głosowała i namówiła do tego wielu znajomych. Moja akcja poparcia była szczera, bo jest Pan młodym Warszawiakiem z dobrej Rodziny, czyli ma kwalifikacje wiekowe i sentymentalne. Zna miasto od dziecka, więc chyba rozumie i kocha. Mniemam, że ma pan prawo jazdy i wie na czym polega katastrofa motoryzacyjna Stolicy oraz, że nie da się tak dalej, ale nic się nie robi choć w szpitalach lądują ofiary rowerzystów i hulajnogistów.

Mówi się, ale tylko mówi, o poprawieniu bezpieczeństwa na ulicach zagrożonych przez wypasione bryki jadące 5x za szybko, oraz rowerzystów w słuchawkach z zatkanymi uszami i hulajnogi na których pędzą stojące na baczność cyborgi, z oczami w słup, a czasem dzieciną między nogami.  Często dla oszczędności mkną po dwie dorosłe osoby, w tym wczepieni w siebie zakochani wymieniający pocałunki. Wzruszające, acz cyrkowe są to popisy. Wyżej wymienieni nie mają kasków i prawa jazdy i są na równych prawach z kierowcami, którym bez prawa jazdy poruszać się po jezdniach nie wolno, choć sporo próbuje. Przecież to bez sensu. Dlaczego nie ma kart rowerowych, obowiązujących również użytkowników rowerów i hulajnóg poruszających się po jezdni? W normalnym ruchu grasują analfabeci, często nie oswojeni z dużym miastem, nie mający pojęcia o przepisach drogowych, którym na dodatek wolno jeździć pod prąd. No i przerażeni rozwoziciele jedzenia, często z krajów z odmiennym ruchem drogowym, którzy pędzą z oczami w słup, jakby ich tygrys gonił.  Myślę, że nawet zza szyby służbowego auta widać co się dzieje, choć chyba nie zawsze, bo Pańska poprzedniczka miała z tym problemy. Ale widzę, że i Pan ma. Wypasiona, w sensie dosłownym i przenośnym, Straż Miejska spacerująca godnie, nie ma żadnych konkretnych zadań poza wkładaniem mandatów za szyby i zakładaniem blokad, a przynajmniej ja nie zauważyłam. No, czasem znajdą pijaka, wzywają pogotowie i tyle. Może by Straż pilnowała, żeby hulajnogi nie stały i nie leżały na środku chodników i to w poprzek? Może wybierze się pan na przechadzkę po Marszałkowskiej w okolice ulicy Pięknej?  Tam mieści się jedna ze szkół przetrwania dla pieszych. Staruszki, matki z dziećmi, normalni przechodnie przemykają się przy ścianach domów choć chodnik z definicji przeznaczony jest dla pieszych. Tylko z definicji, bo ostatnio dla rowerzystów i pędzących hulajnóg. Muszą Państwo opracować konkretne przepisy. Płacę podatki między innymi dlatego, że mogę chodzić i jeździć bezpiecznie, a ostatnio nie mogę, bo chodnik nie jest miejscem dla pieszych, a jezdnia dla samochodów. Nie da się tak dalej. Specjalnie, aby było łatwiej, hulajnogi są porozrzucane wszędzie. Również leżą(!!!) na środku chodników. Celowo wynajęte osoby przewożą je w okolice stacji metra, uczelni i hoteli. Co to znaczy? Kto na tym zarabia? Nie sądzę, żeby miasto? Dlaczego są parkingi dla miejskich rowerów, a nie ma dla hulajnóg. Jeśli brak Panu, Panie Prezydencie wykwalifikowanych pomysłodawców rozwiązania tego problemu, to chętnie pomogę, bo mam kwalifikacje zagrożonego przechodnia. A może skorzystać z doświadczeń innych miast, nawet zagranicznych, choć domyślam się, że i w tej sprawie mamy narodowe ambicje. Nie chcę przebiegać przez jezdnie, bo rowerzyści nie muszą zsiadać z rowerów i z szybkością 40 kilometrów na godzinę wjeżdżają na pasy, powodując coraz więcej wypadków. Nie chcę się rozglądać, czy nie pędzi na mnie stado hulajnóg z turystami na widocznej bani. Może by Pan zajął się tym, w tej chwili palącym, problemem i przywrócił funkcję chodników dla pieszych. Rowery na ścieżki rowerowe, hulajnogi też. Wszyscy użytkownicy dróg na egzamin z przepisów. Zakaz poruszania się na rowerach i hulajnogach dla dzieci oraz młodzieży bez opieki dorosłych. Prowadzić auta im nie wolno, a jechać rowerem po jezdni wolno. Warszawa jest w tej chwili niebezpieczna, mam nadzieję, że Pan to zauważy, biorąc pod uwagę nie tylko jezdnie, ale i ciągi piesze. Jako rodowita Warszawianka proszę o pomoc, z nadzieją, że Pan zastanowi się nad tym co się dzieje i że strach wyjść na spacer, szczególnie po chodniku.

Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane