Psychologowie twierdzą, że grzebanie we fryzurze, to oznaka ochoty na sex. Jeśli tak jest, to moje koleżanki-rówieśniczki, mają ogromną ochotę. Przede wszystkim, nawet te ekologiczne- siwe, zapuszczają włosy, żeby móc nimi rzucać i je efektownie czochrać. Kiedyś tego typu siwe i nie tylko, fryzury w filmach miały czarownice lub osoby obłąkane.
Obecna moda wpuściła je na salony sufrażystek, a ufarbowane do świata biznesu. Dla młodych kobiet wrodzy nam fryzjerzy wymyślili długie, zwykle doczepiane, pozlepiane żelem-strąki. Wyglądają jak przemoczone, rozciągnięte anglezy, czyli takie robione specjalną karbówką rurki, modne w XVIII i XIX wieku. Muszą sięgać, minimum do łopatek i wisieć pozlepiane, jak u ofiary gwałtu zbiorowego. Pośrodku głowy przedziałek, bez względu na wysokość czoła, a strąki po bokach.
Kiedyś, piękne, puszyste, ruszające się przy ruchach głowy włosy były atutem i ozdobą. Teraz jest raczej odwrotnie, szczególnie u dziewcząt po sześćdziesiątce, które sobie doczepiają modne strączki i mają głowy w supełkach, co widać jak wieje. W czasach dawnych, na gotyckich obrazach sprzed wieków, widać długie włosy z przedziałkiem pośrodku zarezerwowane wyłącznie dla nieletnich dziewic. Po ślubie kobiety zakrywały je czepcami.
Niewinne panny też nie chodziły z rozpuszczonymi włosami, bo to niewygodne i zaplatały warkocze. Nasze, nawet wiekowe dziewice noszą rozpuszczone, długie strąki. Ostatnio widziałam w jakimś filmie o krakowskim ruchu oporu, bojowniczkę z rozpuszczonymi, rozciągniętymi anglezami do pasa. Potem się okazało, że szła je obciąć w celach charytatywnych i chciano nam pokazać co traciła.
Polki jako pierwsze podążają za modą, równolegle z innymi kobietami, ex bloku wschodniego. Teraz, kiedy wszystko jest dostępne, nawet dziewczynki mają doklejone rzęsy i nastrzyknięte usta, pozwalają im i finansują kochający rodzice, tak jak na operacje plastyczne. Gdyż rodzice podlizują się ze strachu dzieciom i pozwalają, bez względu na tuszę, nosić wycięte szorty i pokazywać tłuściutki brzuch i ogromne uda. Nadwaga, już nie jest chorobą!.
Wszystko jest dozwolone.
A może dlatego nastolatki, a nawet trzydziestolatki są same? To mnie przeraża. Córki i wnuczki koleżanek prowadzają się roznegliżowanymi (sprawdzić w necie) stadkami i nie mają chłopaków, bo oni wolą atrakcje w Internecie. Za rękę spacerują emeryci, bo im słabo idą wirtualne ekscesy. A sanatoryjny sex szaleje. Nie napiszę o konsekwencjach medycznych, bo aż strach co się dzieje.
Myślę, że jako zawodowa portrecistka, autorka minimum kilkuset portretów i kostiumolog, mam prawo mieć własne zdanie o sposobach na oszpecanie kobiet przez domorosłych projektantów i fryzjerów. Jestem ciekawa co jeszcze wymyślą, kiedy już nasi mucho nie będą mieli centymetra nie wytatuowanej skóry, a strąki się „przejedzą”. Widzę modę na łysinę u kobiet, ale co zrobić z niemodnymi tatuażami? Cieeekawe?!

Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane