No i masz babo placek! Upały wyśnione przyszły nagle, ale chyba za dużo osób o nie prosiło, bo wyprosiło kataklizm upałowy. Wyjście z domu grozi zawałem, który jak wiemy, dotyczy wszystkich grup wiekowych, a najbardziej czterdziestolatków płci męskiej. Proszę uważać!
Ja nawet nie próbuję spacerować, skoro gdy wczoraj wyszłam, to zaraz wróciłam. Ciepły koc okręcił mnie z głową, a oczy prawie mi się ścięły. Na szczęście nie dotyczą mnie żniwa ani bycie kelnerką w kawiarni z ogródkiem, bo jestem na prawdziwych wakacjach w Sopockim Zaiksie. Dom Pracy Twórczej jest vis a vis (sprawdzić w Necie) mojego ulubionego hotelu Grand, ma grube, przedwojenne mury i niepotrzebna klimatyzacja, wiatrak wystarczy. Teraz siedzę w pięknej bibliotece z fortepianem i patrzę na setki książek, które przez kilkadziesiąt lat czytali tu goście. Są albo przez nich napisane, albo przywiezione i zostawione.
Dużo światowej klasyki. Goście mają dobry gust. Jest nas teraz w bibliotece 5 osób i cudowna cisza, bo pozostała czwórka czyta. Jak skończę, to też będę.
Zaczęłam nudne opowiadania Iwaszkiewicza, które mu się zdarzały wśród genialnych. Ponieważ jest to Dom dla twórców, trafiają się osoby znane, ale większość, to rodziny geniuszy w wieku zaawansowanym, bo tutaj się nie hałasuje, nie tupie po schodach, nie słucha głośno muzyki a nawet cicho mówi. Niedługo odejdą ostatni pensjonariusze potrafiący się nie drzeć i ciekawe, czy wtedy kapturkowcy z zespołów hard-rockowych będą się tu czuli dobrze.
Wczoraj byłam na późnej kolacji w restauracji francuskiej, dotarłam tam w tłumie spacerowiczów z psami, dziećmi i jednym spoconym wężem oplatającym Afroamerykanina. Wracaliśmy po 23, również w TŁUMIE osób w różnym wieku, czasem pięknie, a czasem nie odzianych, demonstrujących gęste, czarne placki tatuaży, spod których nie wystawał nawet kawałek, skóry.
Kiedy zapytano mnie o ulubione miasto, wahałam się między Krakowem a Sopotem, potem był Paryż i NYC. Wygrał mały, ale piękny, europejski Sopot. Dziś znowu idę na kolacje o 20. Tłum będzie mniejszy, bo koniec weekendu i będzie można z parasolką od słońca iść jutro na Monciaka, główną ulicę przedwojennego kurortu, pooddychać lekko pachnącym morzem powietrzem.

Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane