Spóźniony z konieczności

Listopad 15, 2018 Hanna Bakuła Bez kategorii 0 komentarze

Chodzi o blog, jeszcze się nie zdarzyło, żebym się tak bardzo spóźniła. W sobotę nie było o czym pisać, bo dyskusje i pertraktacje dotyczące Marszu Wolności trwały. Czułam się jak na babskim wieczorze. Co minuta zmiana zdania, wypominki, prześmiewki, deklaracje, darcie pierza… Najciekawszy w tym był Prezydent wszystkich Polaków. Nadąsał się i powiedział, że nie przyjdzie. Jak Hanna Gronkiewicz zabroniła marszu, miał cykora. Wszyscy się ucieszyli, a tu nici. Oznajmił, że będzie i da radę Narodowcom, bo są fajne chłopaki i się z nimi ułoży. W niedziele podróżowałam samochodem, puściłam Hymn w radiu, ale nie śpiewałam bo chór był lepszy. Można by zapraszać chóry do śpiewania „ Sto lat”, bo od urodzenia słucham jakichś zawodzeń i pijackich wyć. Śpiewy chóralne zostawmy Rosjanom. Kiedy przyjechałam, wieczorem w TVN były skąpe informacje i fragmenty odsłonięcia pomnika garnituru z brązu. Jak się okazało rzeźbiarze też mogą fałszować i są lepsi i gorsi. Jak się takich dwóch weźmie, to wychodzi pomnik Mao Tse Tunga w Warszawie. Boże, zrób coś! Tak bez przerwy nas nie można karać kolejnymi plagami. W niedzielę nie było kiedy i co pisać, bo pokazywali łuny z petard i hasła, takie jak zwykle, a pisowscy politycy i ich media twierdzili, że marsz był manifestacją gołębiej łagodności faszystów, parę drobiazgów zdarza się nawet w Watykanie. Wolny poniedziałek spędziłam w SPA, bez dostępu do telewizora. We wtorek się przyłożyłam i wreszcie mogłam wysłuchać przemówienia naszego Malusińskiego. Odetchnęłam, bo wreszcie poznałam powód powstania pomnika śp. Lecha Kaczyńskiego i się uspokoiłam. Brat ewidentnie go kochał i z miłości  przypisał mu wszelkie zasługi dla Kraju, z wyjątkiem zwycięstwa naszych pod Wiedniem. Tu muszę zaznaczyć, że mam do Państwa Kaczyńskich sporo sentymentu porównawczego. Gdyby żyli, nigdy nie było by tego, co jest i by były dwa wolne miejsca na Wawelu. Potem patrzyłam, jak fajnie Donald Tusk składa kwiaty i słuchałam jego bezbłędnego przemówienia, ale też wysłuchałam nadzwyczaj błyskotliwego,  entuzjastycznego wystąpienia obecnego Prezydenta. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego siedział, zignorowany, skromnie w 4 rzędzie.

A nasz Prezydent płonął w natchnieniu. Oczy jak gwiazdy, co za chłopięcy wdzięk i wiara w cuda polityczne! A nos coraz dłuższy. To dzięki wam wyborcy, a bardziej wam, którzy wybory zlekceważyliście mamy to cudo!  Natomiast po ostatnim głosowaniu na Prezydenta Warszawy znowu uwierzyłam, że „Polacy nie gęsi..”. Rozkoszne tłumy młodych ludzi 500,1000, a nawet 1500- plus w Wilanowie uniosły w górę serca prawdziwych Warszawiaków, którzy jak ja, wierzyli w 1 turę Trzaskowskiego, który oby zdołał powstrzymać epidemię  brzydkich pomników w niezrozumiałych miejscach i zabrał Pisowi Plac Zwycięstwa. Brawo Słoiki!

Dzieci kłamią, ale Rząd nie składa się z dzieci i powinien przestać ”odwracać kota ogonem, do góry”, jak mawiał Prezes. Na szczęście niezastąpiona Gazeta odkryła fajną aferę bankową i wreszcie powróci na wizję nasz Prokurator. Oby na czele Komisji nie zasiadała obiektywna, słusznie nazłoszczona  posłanka, tylko jakiś fachowiec. Będzie się działo. Muszę sobie kupić dyktafon.

 

Czerwone pierogi

 

Do ciasta na pierogi dodajemy soku z buraków, zamiast wody, reszta, jak zwykle. Gotujemy w wodzie z sokiem z buraków. Nadziane szpinakiem liściastym duszonym z masłem, podane ze smażoną cebulką i białym pieprzem, są pyszne i efektowne.

 

Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane