Kalejdoskop wakacyjny

Sierpień 20, 2019 Hanna Bakuła Bez kategorii 0 komentarze

Jako dziecko uwielbiałam kalejdoskopy, wtedy bardzo popularne. Kręciło się tekturową rurką i patrzyło przez małą dziurkę na drugi koniec, gdzie z kolorowych szkiełek układały się niewiarygodnie piękne wzory. Ciekawe, czy młode osoby wiedzą co to jest kalejdoskop?

Logika nakazuje nie pokazywanie najgorszych partii naszego ciała, a więc: noszenie długich spodni, lub sukienek przez klempiaste, krótkonogie pochłaniaczki  hamburgerów i zasłaniania obrzydliwych, owłosionych łydek przez ich męskie odpowiedniki. Polscy mężczyźni mają okropne nogi, co powinni zachować dla siebie, a nie nimi epatowć. Proponuję darmowe duże lustra dla wszystkich z nadwagą powieszone na drzwiach wyjściowych. Nie życzę sobie być straszona brzuszyskami, wstrętnymi tatuażami i chodzeniem w bieliźnie.

Łydy

 Wychowana w kulcie długich spodni, lub markowych dżinsów, wiedziałam że spodnie krótkie nosi się na wakacjach i są nie do pomyślenia na ulicy w mieście. Chodzi o panów, bo panie używają szortów wszędzie do polowań na podtatusiałych ogierów. Przyszło nowe i krótkie męskie spodnie asertywnie zaatakowały letnie ulice. Jest ich kilka rodzajów.

  1. Wory za kolano typu – „chłop stoi, gacie klęczą” z pogniecionego taniego materiału, noszone przez właścicieli ogromnych bębnów, które powodują, że przodu gaci nie widać, są tylko nogawki. Do tego sandał i cielista skarpeta. Ciekawe jak można iść do łóżka z takim tłustym balonem, który bezwstydnie jak arabska odaliska demonstruje brzuch z wypukłym pępuszkiem i swoje krótkie nóżki, a właściwie ich 20 centymetrowy odcinek?
  2. Trykotowe majtasy z materiału dresowego, ściągnięte sznurkiem i rozciągnięte jak zwisający naleśnik. Raczej dla młodszych, bo wystaje sporo nogi, więc żylaki wykluczone, a tatuaże mile widziane. Pisałam już o wytatuowanych na łydkach pewnego grubasa dwóch, bardzo dużych czaszkach z roślinnością cmentarną. To przykład empatii, właściciel z tatuażu nie korzysta, bo go nie widzi, tylko dba o idących z nim. Piękny gest, który przebija tylko wytatuowanie pleców i chodzenie bez koszuli.
  3.  Bermudy, obcisłe, kolorowe, przed kolano. Do nich konieczna jest dobra figura i nogi z dyskretnym tatuażem na ciemnej opaleniźnie. Raczej dla LGBT, bo Polak hetero lubi wygodę, więc nie będzie się obciskał bez powodu i wyglądał jak pedał.
  4. Szorty sexy, z uciętych krótko dżinsów. Czasem coś mignie z boku. To nostalgiczny strój wakacyjny Dziadziadzidzi. Tak rwało się laseczki  w latach 60-70- XX wieku. Do szortów koszulka polo  i tenisówki z białą skarpetką. Włoski o ile są, zwykle chałupniczo odsiwione na zielono lub niebiesko. Wieńczą strzaskaną na heban, starą buzię zatroskanej, wschodnioniemieckiej gosposi o malutkich, spłowiałych oczkach, wystającą z 40 letniego kabrioletu.

Bagaże

  1. Dużo podróżuję i widzę powiększanie się wakacyjnego bagażu. Nie tylko widzę, bo czasami obrywam jakąś torbą wielkości trumny Stalina, którą niesie wytatuowany osiłek. Jego tłusta partnerka dźwiga torbę wielkości pralki z suszarką. Ciekawe co mają w środku, wygląda to na transport ze świniobicia. Po co komu 3 metry sześcienne ubrań, skoro teraz chodzi się prawie nago?
  2. Zdumiewająca jest też  ilość toreb i betów, które matka Polka wiezie w wozie z grubych rur  zawierającym malutkie niemowlę. Butle, kocyki, pieluchy, śliniaki, tona grzechotek dyndająca nad biedactwem. Pledziki, przezroczysta nakładka w razie deszczu i hulajnoga, bo a nuż spacer będzie długi i maleństwo podrośnie. Dziewczyna w modnej w tym sezonie koszuli nocnej ma jeszcze spory plecak i torebkę, z której wystaje telefon, ale tylko przez sekundę, bo Matka Currage nie ruszy z taborem, póki nie zacznie rozmowy typu piti, piti, piti.
  3. Są jeszcze dzidziepierniki, które udają wnuczkożonki. Opalone na czarno, w mini, podkoszulkach i szortach. Chude, czarne nóżki o kolankach perszerona, stąpają ostrożnie w klapkach na szpilkach. Resztka włosków utleniona na biało z ufarbowanym na ciemno siwym, że niby posiadaczka nie siwieje, odrostem upiętym kunsztownie straszy nad czarną, pomarszczoną buzię ET. Gdy jeździłam do Sopotu jako dziewczynka, najbardziej podziwiałam panie w kapeluszach i szykownych plażówkach. Były to zapinane na guziki sukienki, dopasowane w talii i z powiewającym dołem. Dziś jak na targu niewolników, wszyscy pokazują co mają, a jak nie mają nic ciekawego to tym bardziej. Nie jest to zawodzenie nad rajem utraconym, ale skarga estetki, bo muszą być jakieś zasady. Na przykład taka, że nie chodzi się w worowatej bieliźnie i nie pokazuje żółtych pięt na Monte Casino w Sopocie,  niegdyś najelegantszym deptaku w Polsce.
  4. No i wszyscy jedzą na ulicy. To niesłychane. Przecież można usiąść i zjeść 2 metrową zapiekankę, jeśli dopadnie nas morderczy głód 2 godziny po śniadaniu z kiełbasą na gorąco . To, że pierwsze pokolenie inteligencji nadrabia kompleksy dziadków z PGRów nie powinno być normą. Smoking leży dobrze na facecie dopiero w drugim pokoleniu, a gacie za kolana nigdy. C.B.D.O         

 

Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane