Najpierw oświadczenie: Niniejszym oświadczam, że dużo maluję i piszę. Jak ktoś nie wierzy proszę zajrzeć na moją stronę internetową hannabakula.pl i do galerii galeriahannybakuly.pl.
Z pytaniami: Dlaczego mnie tak mało w TV? Czy jeszcze maluję? Kiedy wystawa? Spotykam się często, bo zadają je osoby 50+ które mówią, że Internet ich nie obchodzi lub osoby, które nie mają telewizora i facebooka. Tam jestem aktywna. Bezpowrotnie minęły czasy zainteresowania sztuką, wernisażami z ekipami telewizyjnymi, programami o wyższej kulturze w publicznej telewizji.
Bycie artystą już nie jest prestiżowe. Kiedyś było i to bardzo. Mieszkanie w jednym bloku z aktorem było nobilitujące. Do moich teściów kiedyś wpadł Ryszard Pietruski, wtedy znany aktor. Sąsiedzi wyszli na korytarz, żeby go zobaczyć – NA ŻYWO! Mama znała kilku profesorów lekarzy, bo z nimi chodziła do szkoły i to był jej afrodyzjak towarzyski. Potem miała znaną córkę i też ją za to ceniono. Nas artystów cenią znajomi i krytycy sztuki, ludzie niemający pojęcia, co to znaczy artystą być, nie. Nie wiedzą o tym, że we wszystkim poza anatomią, czyli myślami, wrażliwością, zamyślaniem się, zmiennością nastrojów i gustem różnimy się od księgowych, lekarzy, nauczycieli, a nawet wybitnych profesorów. Jesteśmy inni. Artystą się nie zostaje, artystą się rodzi. Stąd genialne dzieci w przeciętnych rodzinach.
Trwają spory o emerytury i inne świadczenia podatkowe dla artystów. Odpowiadam, dlaczego powinniśmy mieć niższe podatki niż np. osoby zatrudnione i pracujące poza domem. Płacimy czynsz za miejsce pracy, malarze za farby, pędzle, blejtramy, światło wodę i ogrzewanie, fotograficy za sprzęt, aktorzy świadczenia za prywatne miejsce prób, czyli mieszkanie. Ponadto muzycy muszą sami kupić instrumenty, płacić stroicieli.
A… urzędnicy i pracownicy fizyczni, mają za darmo miejsce do pracy, narzędzia, w tym komputery. Nie płacą za wodę i służbowe telefony komórkowe i często za służbowe auta z benzyną. Czyli mają za darmo, to na co my musimy zarobić.
Dziwnym trafem musimy prosić o to co nam się należy. No i nie mamy pensji, żyjemy ze sprzedaży swojej sztuki i raz się jest na wozie, raz pod wozem, bo polskie emerytury dla artystów są śmieszne, z powodu tego, że nie mamy ciągłości pracy i przeważnie etatów. Dlatego proszę o przemyślenie sprawy, bo poza show bussinesem istnieją wspaniali artyści, którzy potrzebują spokoju, a nie ganiania za kasą.

Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane