Hulaj noga.

Maj 06, 2019 Hanna Bakuła Bez kategorii 0 komentarze

Strach, strach, rany boskie…! Śpiewano w Kabarecie Starszych Panów. Ja też śpiewam, gdy muszę opuścić mieszkanie i na przykład przejść kawałek chodnikiem. Już raz miałam połamane nogi w wypadku i to mi wystarczy. U nas, w Wilanowie zwanym „żłobkiem” przeważają hulajnogi małe, na nich mknie dzidziuś za dzidziusiem. Mknie i wywala mi się pod nogi. Prawy do lewego!! Matka 5 letniego chłopczyka gada przez telefon, ale ma za swoje, bo dzidziuś wpada pod jej wózek z 500+ . Oprócz tego małe rowerki, średnie rowerki i dziadzie-dzidzie ostatnio, na wielkich hulajnogach. Staruszek ledwo widzi i nie słyszy, bo ma słuchawki, a na głowie hełmofon jak czołgista, ale pędzi jak pendolino. Dobrze, że ma okulary- lustrzanki i nie widać obłędu w oku, bo stare kosteczki nie do hulajnogi, a do fotela. Po co jest hulajnoga? Jest dla maluchów, które jeszcze nie jeżdżą na rowerze.. Jako dziecko byłam hulajnogowiczką, ale ograniczałam się do własnego podwórka i ogrodu. Na spacery nie brałam hulajnogi, a moja mamusia nie rozmawiała przez komórkę. Przed oczami wyobraźni widzę moją rodzinę w naszych czasach. Na przykład, jadą razem, tatuś z dziadkiem na jednej hulajnodze, gonią ich ze świstem babcia z papierosem i mama robiąca jaskółkę, ciocia z wujkiem pokłóceni, więc oparci są o siebie plecami, a  dziadkowie po mieczu mijają ich objęci w pytonowym uścisku . To wypad na imieniny cioci Amelii i wszyscy będą mogli się napić. Nachodził się człowiek niepotrzebnie na te spacery. Nie wiem kto dopuścił do hulajnóg na chodnikach? Wiem, że te do wypożyczania należą do amerykańskiej firmy i są w Polsce na specjalnych, lewych zasadach. Ścieżki rowerowe zawsze były, jak sama nazwa wskazuje, dla rowerów. Wepchnęli się deskorolkowcy i wrotkarze, a teraz apokalipsa. Kostucha na hulajnodze zaraz zacznie zbierać żniwo, bo hulajnogi są wielkie i pędzą jak szalone. Dziś wyczytałam, że na rowerze nie wolno jechać po piwie, a na hulajnodze, owszem można, bo to inny typ pojazdu. A przepisy były tworzone, gdy hulajnogi były dla przedszkolaków. Podobno hulajnogi specjalnie są stawiane gdzie popadnie przez wynajętych chłopaczków, żeby nie trzeba było szukać, Ale co to za pomysł, żeby taki gruchot stał na samym środku chodnika? To niebezpieczne na przykład dla niewidomych czy osób starszych. Chodniki są dla pieszych którzy w tej sytuacji przemykają się pomiędzy ławicami hulajnóg i muszą mieć oczy na plecach. Dlaczego znowu przejęliśmy jakieś bezprawne paskudztwo od Amerykanów? Mamy już sieciówki z chemikaliami do jedzenia. Myślę, że problemem z hulajnogami powinna się zająć Rada Warszawy,  polecić zablokowanie szybkości do 10 km na godzinę i jeżdżenie po chodnikach tylko jedną stroną.  Źle się dzieje, w państwie duńskim…

Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane