Do pewnego momentu starość była uważana za cnotę. W cywilizowanym, ale nie tylko świecie ludzie starzy byli wyrocznią i cieszyli się szacunkiem. Dziadkowie uczyli wnuków życia i użycia. W starożytnej Grecji o losach kraju decydował Areopag złożony z sędziwych Ateńczyków. Jeszcze w czasach mojej młodości Dziadkowie mieli ogromny, bezdyskusyjny autorytet. Bycie starszą osobą nie było wstydliwe i córki podkradały ciuchy matkom, a teraz jest odwrotnie.
„Wesołe jest życie staruszka”, o którym śpiewali czterdziestoletni wtedy, Starsi Panowie, przestało być wesołe. I do władzy doszły młode, niekoniecznie wykształcone, ogólnie pozbawione podstawowych dobrych manier i gustu korpoludki. Terror komputeryzacji sprawił, że od dzieciństwa wdrażany jest pogląd o jego nieomylności i wielkości. Po co słuchać starszych, po co czytać papierowe książki, skoro można sobie wyklikać wszystko, od historii wojen Punickich, do imion córek Brada Pitta?
Sztuczna inteligencja, mimo, że jest sztuczna, zaczyna być autorytetem. Rzesze niedotlenionych, bladych, ze skrzywionymi kręgosłupami młodych ludzi oddychających klimatyzacją wlepia zmęczone oczki w ekran i świata poza nim nie widzi. Ale nic mnie to nie obchodzi, bo sami chcą być chorzy, otyli i nie mieć miłego, normalnego życia ze spacerem po lesie. Pa! Pa!
Nie urodziłam się z komórką w dłoni. Nie dostałam laptopa w wieku 5 lat, ale już wtedy umiałam czytać i pisać, bo nie miałam dysleksji, która wtedy nie istniała i ADHD, usprawiedliwiającego moje wygłupy. Po prostu bywałam niegrzeczna. Mijały lata i nagle dopadła mnie cyfryzacja. Okazuje się, że wszyscy, którzy chcą cokolwiek załatwić i normalnie egzystować muszą mieć Internet, skaner i drukarkę oraz umieć się tym wszystkim profesjonalnie posługiwać. Nie ma alternatywy.
Wyniki badań, na koncie pacjenta, dane na koncie Obywatela, operacje bankowe, w tym -posyłanie kasy blikiem są wymagane… A co ma zrobić stara kobieta albo dziadek, który nie ma kompa i Internetu? Za to ma poważne kłopoty z poruszaniem oraz cierpi za nie posiadanie wnuków? Dlaczego nie można normalnie funkcjonować bez komputera? W Konstytucji nie ma nic na temat obowiązku jego używania i posiadania.
Od ponad 28 lat mam laptopa i komórkę, których używam bezbłędnie, ale nie mam fioła na ich punkcie. Piszę książki, ale ich nie dyktuję. Czytam i wysyłam wiadomości, SMSy, whatsUpy i wszystko co trzeba, ale jeśli chcę jakichś informacji o sobie, muszę pamiętać hasła. Żąda się ode mnie skanowania jakichś dokumentów i przesyłania mailem. A czy jest obowiązek posiadania skanera przez wszystkich obywateli? A może nie posiadanie adresu mailowego wkrótce będzie karane?
Nie mam nic przeciwko nachalnej cyfryzacji, ale powinna być alternatywa dla kogoś, kto nie ma narzędzi, do bycia cyber niewolnikiem. Daję sobie radę, ale często proszę o pomoc osoby o połowę młodsze ode mnie, które prowadzą na facebooku moją galerię- galeriahannybakuly.pl, Studio Tulipan, oraz moją stronę internetową. Bez nich bym wpadła w depresję, bo zawsze myślałam, że wystarczy umieć pisać, malować, znać języki…a tu figulasa z makiem (sprawdzić w necie), najważniejsze jest posiadanie szybkiego Internetu, najnowszego modelu telefonu – iPhona i sztucznej inteligencji, ale co zrobić z prawdziwą?
Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane