Bardzo proszę osoby, którym zależy na pięknej i demokratycznej Warszawie, aby poszły KONIECZNIE NA WYBORY głosować na WARSZAWIAKA! Od nas zależy jak i w jakim mieście będziemy żyli przez następne lata. Świeżo przybyli Warszawiacy powinni wspomóc rdzennych, bo razem będziemy decydowali o losach tego miasta. Dlatego wspólnie walczmy o demokrację i nie zostańmy w domu, w tak ważnym dniu.
Jestem Warszawianką, choć urodziłam się w Zielonce, ale o 2 tygodnie wcześniej, Więc nie było jak dotransportować rodzącej Mamy do zarezerwowanego, wojskowego szpitala na Koszykowej. Oprócz mnie cała rodzina, po kądzieli i po mieczu, przyszła na świat w Warszawie i w Warszawie mieszkała. Wszystkie dzieci miały zamiejscowe ciocie, w domku w bzach, we Wrocławiu, czy Gdańsku, a ja mogłam do Cioci pojechać na Bielany, albo pójść na sąsiednią ulicę. Bardzo nad tym bolałam. W czasie pierwszych dni wojny spłonęły rodzinne dokumenty i zdjęcia, ale rodzina akurat była w Zielonce, gdzie spędzali lato i zostali na całą wojnę, a część po wojnie. Warszawa jest dla mnie bardzo ważna i mam do niej stosunek, jak do najbliższej rodziny, czyli różny. Wiele rzeczy mnie denerwuje, nie znoszę średniowiecznych rozwiązań komunikacyjnych , domów stawianych jak popadnie, braku urbanistyki, opieszałości konserwatorów zabytków i śladowego myślenia o niepełnosprawnych. Reszta mi się podoba, nawet polubiłam „Słoiki”, które rozmnażają się przez pączkowanie. Mieszkam w Wilanowie nimi otoczona i boję się. że zginę przejechana przez hulajnogę jakiegoś słoiczka, programowo nie pilnowanego przez mamusie pchającą wózek z 500+ i gadającą przez komórkę. Warszawianką się czuję od zawsze i bardzo mi zależy, żeby jej nie zniszczyli przyjezdni, którzy wyciągają po nią łapy, nie mając żadnego doświadczenia. Help!!!
Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane