Dress Code

25 lutego, 2026 Hanna Bakuła Bez kategorii 0 komentarze

To znaczy kod do odpowiedniego ubierania się, stosownie do miejsca i pory dnia. Kiedyś znało go każde dziecko, teraz nie znają prawie wszyscy.

Nie nosimy cekinów przed 19-20, ani szortów i podkoszulka do Opery. Plecaki zostawiamy w szatni, chyba, że jest w nich terrorystyczna bomba. Nie nosimy wiszących klipsów w pracy, ani szpilek i spódnic zalotnie rozciętych do pachwiny, bo to biuro, a nie agencja towarzyska. Prezenterki telewizyjne nie muszą mieć o godz. 17:00 sylwestrowego makijażu i loków, jak do pierwszej Komunii, mini do końca uda i nastrzykniętych warg, raczej być dodatkiem i słuchać, a nie odwrotnie. Pogodynki z niewiadomych powodów mają po 2 metry wzrostu i 20 centymetrowe szpilki. Fryzury średniowiecznej dziewicy i purpurowe paznokcie jak na castingu w Hollywood. Stoją jak przybite do podłogi patrząc w prompter, co nadaje im uduchowiony wyraz. Przypominają postacie wycięte ze sklejki z nalepionym zdjęciem.

Miłosiernie nie będę opisywała fryzur młodych polityków, identycznych jak w Hitlerjugend. Dużo oglądam dokumentów o młodzieży z tamtych czasów i wiem, co piszę. Można sprawdzić na kanale Historia. Wódz też miał taką. Drugim rarytasem fryzjerskim są gniazdeczka, wytarte w nocy. Widać, na którym ktoś śpi boczku, albo że na pleckach. Ludzie przeważnie zapominają, że mają tył i nie czeszą głowy, skoro przodzik jest OK.

Teraz malutkie przypomnienie dresscodowe. W dzień nie nosimy bizantyjskiej biżuterii, lakierków, długich spódnic z lekkiego materiału. Malujemy i czeszemy się dyskretnie, torby sportowe. Po osiemnastej już można założyć coś błyszczącego, ale w żadnym wypadku złotych butów, czy długiej sukni. Dopiero po godz. 20 wszystkie błyskotki i powiewne szarawary (sprawdzić w Necie) są na miejscu, jak również ostrzejszy makijaż, czy zalotne strąki po obu stronach przedziałka na środku. Osoby tak uczesane przypominają ofiary przemocy domowej, a większość z nich, zmokłą kurę.

Piszę co czuję, a jak ktoś ma inne zdanie, nie widzę problemu. Po to mamy demokrację, chudnącą w oczach. 

Teraz trochę o modzie dla panów. Nie nosimy na wyjście po 18:00 swetrów ani podkoszulków, ani wygniecionych gaci i sportowych białych butów, lub sandałów ze skarpetą. Włosy, o ile są, myjemy najlepiej co dzień, bo głowa też jest częścią ciała i wchodzi pod prysznic. Krawaty wychodzą z mody, a spinki do krawatów wyszły dawno temu i są symbolem aspirującego wieśniaka. Wzorzyste koszule, tylko na wakacje. Koszule z krótkim rękawem są idealne do sanatorium. Latem, pod marynarkę należy mieć koszulę z długim rękawem, bo musi być widać mankiet, a na wieczór garnitur czarny, ciemny granat, a na luźniejsze okazje popielaty. Unikamy brązów w ogóle, bo są nie twarzowe i jak powiedział pewien projektant, „facet w brązowym garniturze wygląda jak kupa”. Co prawda, to prawda. Chusteczka w butonierce powinna harmonizować z krawatem, a buty muszą być czyste i nie znoszone.

Napisałam chaotycznie, ale można się trochę zorientować, bo „jak cię widzą, tak cię piszą”

Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane