Baba jest to pejoratywne określenie starszej niemiłej osoby, chyba że chodzi o drożdżową, tradycyjną babę Wielkanocną. Babą jest też nazywana przez dzieci, miła, kochana babcia. Moja była cudowna, mądra, tolerancyjna, zabawna i wychowywała mnie do 12 roku życia. Z perspektywy czasu widzę, że kochała mnie bez zastrzeżeń i skoczyłaby za mną w ogień.
Nazywała się Zosia, czytała bez przerwy i paliła 40 papierosów dziennie, dziadek też. Rodzice nie palili, bo w domu i tak było czarno, choć wtedy palili wszyscy, co widać na filmach polskich i zagranicznych. Wychowana jestem w dymie papierosowym i na studiach zaczęłam palić Ekstra Mocne bez filtra, jak wszyscy na ASP.
Trochę mnie zniosło, bo chcę napisać o moich koleżankach, babciach współczesnych, które dzielą się na: babcie oszalałe i babcie okazjonalne. Pierwsze układają sobie resztę życia pod kątem wnuków i są na zawołanie, oraz babcie nowoczesne, mające własne problemy i rozrywki.
W czasach mojego dzieciństwa takich w moim otoczeniu nie było. Oddana babcia była normą. A teraz babcie przy pomocy ćwiczeń, licznych zabiegów kosmetycznych, również inwazyjnych, wyglądają o 10 lat mniej. Wdowy chętnie wychodzą za mąż, wyjeżdżają z koleżankami do ciepłych krajów i po prostu nie mają czasu i kondycji na baraszkowanie z wnukami i słuchanie ich piskliwego szczebiotu.
Zmieniły się czasy i jest zapotrzebowanie na babcie z grupy pierwszej, bo wywalczyłyśmy sobie prawo do bycia niezależnymi kobietami biznesowymi. Samotne matki, którym sąd przyznał wyłączną opiekę nad liczną dziatwą, a nawet dziecko solo. Nie mają gdzie ich zostawić i komu, więc wloką bobasa, dzieci małe i średnie po restauracjach i przyprowadzają, bez uprzedzenia na przyjęcia, albo do koleżanki, którą właśnie rzucił facet i chciała pogadać.
Figulasa!
10 letnia córeczka koleżanki niby majstruje przy komórce a słucha zaciekawiona o tym jakimi potworami są faceci. Co prawda, to prawda, ale nie jest to informacja dla 6 letniego chłopczyka. Oczywiście są nianie. Z moich obserwacji wynika, że za dziećmi nie przepadają, albo muszą wyjechać przedłużyć wizę, o czym informują w przeddzień, albo nareszcie znajdują sędziwego narzeczonego i zakładają mu rodzinę.
Myślę, że brak babć – niewolnic, jest powodem najniższej u nas, w skali UE, dzietności i najwyższej liczbie rozwodów w Europie. W czasach kryzysów we wszystkich dziedzinach, prawdziwe, mądre kochające, stare, pięćdziesięcioletnie Babcie rozwiązałyby problem, ale jest ich malutko.
Nie jestem babcią i wcale się nie martwię. Z przyjemnością rozmawiam z dziećmi i wnukami znajomych, które denerwują mnie mniej. Ciekawe zjawisko.

Przykro nam, ale dodawanie komentarzy jest zablokowane